
Zaginiony król jasełka szkolne
Narrator:
Każdy zna historię władców
którzy po porzuceniu swoich pałaców
poszli szukać Dziecię z podarunkami
ale życie pisze ciąg dalszy w roli głównej z królami
Gabinet Dyrektora. Dyrektor za biurkiem macha długopisem. Wtem wpada lekko zawirowany gość
Król:
Chyba żem drogi pomylił
tak chodzę jakbym z łuku chybił
a ze dwa tauzeny latek po świecie łażę
od czasów gdy nikt nie myślał o autokarze
Dyrektor:
Kim żeś jest dziwny człowieku
na głowie gumka po weku
z tyłu worek zamiast plecaka
wyglądasz jak jakaś pokraka
Król:
Ja jestem królem z dalekiego kraju
gdzieś tam na Afryki i Azji skraju
miałem iść do jakiegoś Betlejem
ale żem mapę zalał z pizzy serem
Dyrektor:
W mordę jeża – dyrektorowi się wyrwało
gdzieś ty łaził, ładnie cię po świecie gnało
i coś ty jadał bo wygląd masz wciąż młody
jak na 2000 lat przygody
Narrator:
Jak na historyka przystało
na myśl o opowieści wiadro śliny mu się wylało
a ten pyta cicho, jakby w obawie
czy prefekta mu przedstawię
Król:
Bo żem słyszał, jakiem szedł do was a chyżo
że można szybciej załatwić drogę jak żywo
jakieś buty na kółkach tutaj macie
i proponujecie każdemu uczniowi, mamie i tacie
Narrator:
Dyrektor czekał na inne słowa
czerwoną twarz w dłoniach chowa
i w złości lekko wzdycha i coś nuci pod nosem
że ciągle te rolki i coś o pokaraniu losem
Wtem wchodzi prefekt i rolki na szyi się dyndają
wszedł tak jak prości ludzie, którzy do domu nie pukają
stanął jak wryty popatrzył na dyrektora i króla
a myślach gdzieś już na rolkach hula
Prefekt:
Cóż za dziwny koleś u dyrektora w gabinecie
bo na korytarzu i w salach jakaś wieść niesie
że w gabinecie jakiś gość z zagranicy
a był tu nawet Aborygen i będą Anglicy
Ale takiego cudaka jeszcze u nas nie było
chociaż wiele osób w tym gabinecie się kręciło
buty z kółkami powiadasz człowieku
to najlepsza rozrywka naszego wieku
W piątki śmigamy, chcesz możesz spróbować
lecz dzieciaki nie dadzą folgować
ciągną bez stresu i załamania w każdą pogodę
i nie zwolnią ze względu na króla czy innego wojewodę
Narrator:
Król patrzy, słucha i nie jak ślinę przełknąć
już miał nawet – o zgrozo – ochotę przekląć
ale patrzy na logo, a to katolicka szkoła
myśli nie zrobię tego, żeby nie mieli doła
Nagle dzwonek jeden potem drugi
uczniowie wypadają z sal jakby tańczyli ugi bugi
Król patrzy i pyta czy to szlachta czy gawiedź z gminu
Dyrektor coś tłumaczy o edukacji i równouprawnieniu
Wtem jak burza dwa zapukania i łap za klamkę
i jak wicher mamy w środku Olę dziekankę
siada na fotelu i buja się ja u siebie w pokoju
zobaczyła króla i miała chwilę niepokoju
Ola
Sprawa pilna księże dyrektorze
i poczekać ani chwili nie może
nadchodzi dzień, taki świąteczny dla młodzieży
i wytargować wolne się chyba należy
Plan mam nawet jak go odrobimy w sobotę
ale tak , żeby dla nas nie był kłopotem
a lecieć muszę i pismo przyniosę niebawem
bo już po dzwonku i o minięcie biologi żywię obawę
Dyrektor:
Królu, a może kawy się Król napije?
I już przy ekspresie jak wąż się wije
Król:
Kawy powiadasz? A tak, nie wiem czy wiecie
ale wsze poranki w sekretariacie są słynne na całym świecie
Narrator:
Dyrektor z dumą kawę podaje gościowi
ciekawie przygląda się królowi
i próbuje pytaj z zaciętością historyka
o Cezara, Rzym i kwiatki w portykach
Król:
Więc Dyrektorze drogi, że ja tez mam trzy fakultety
w tym jeden w szkole gladiatorów u Zdzicha atlety
o świecie wiem niemało, bom się włóczył i swego czasu łajdaczył
i sporo żem dzięki temu zobaczył
Z Cezarem czasem piwko się wypiło
na wyścigi nad Tybrem na rydwanie wyskoczyło
i w portykach się ładne kwiatki widziało
później na Zatybrzu dziewczyny się rwa..
Narrator:
Tutaj zamilkł miną Dyrektora spłoszony
był widocznie poruszony
dyrektor spojrzał jak mechanik w zepsuty silnik
i zapytał o poszukiwania królewskiego wynik
Król:
A no szukam lat już ponad dwa tysiące
chodził po wielu miastach i nie jednej łące
ale wiesz to nie takie proste i pobłądzić tu i ówdzie
zanim się dobrą drogę odnajdzie i nią pójdzie
Widzisz dyrektor mocno jestem zdziwiony
że każdy Polak jest w budowaniu dróg zaprawiony
cały wasz kraj mocno rozkopany wszędzie
i chyba końca nie widzi ktoś kto do was przybędzie
Ale chociaż tyle nowych traktów przybywa
ludziom czasu wciąż ubywa
i choć człowiek chce użyć swoich nóg
nie ma gdzie pójść pomimo tylu nowych dróg.
Narrator:
Tu król chciał zacząć nowy wątek
ale dyrektor słysząc, ze to lekcji początek
chciał zbyć gościa, bo ma obowiązki pilne
ale postanowił zaprosić króla na szkolną wigilię
Wtem król otarł łzy rękawem
jednym haustem wypił słynną kawę
stanął dumny jak Chrobry ze szczerbcem
dyrektor zastygnął bo widział, że chłop otwiera serce
Król:
Powiem ci dyrektorze tak szczerze jak chłop chłopu
że z wyruszeniem w drogę nie miałem kłopotu
ale przyznam, że nie szukałem szczerze, dokładnie
bo bałem się prowadzić życie przykładnie
Chodzę wszystkim mówię, ze szukam i mam wygodnie
choć zdarłem już niejedne spodnie
to bardzo bałbym się odnaleźć Jezusa
bo Jego odnalezienie do czegoś człowieka zmusza
Dyrektor:
To widzę i znam wszak w sprawach wiary jestem kształcony
widziałem problemy z wiarą z każdej niemal strony
Król:
W takim razie poradź coś zagubionemu, który nie chce odnaleźć
jak szukać, co wiedzieć, czy gdzieś dalej poleźć
Narrator:
Tak w życiu jest często i powszechnie niestety,
że ludzie boją się odnaleźć Jezusa i życia konkrety
Bo wiara wymaga i jest konkretną drogą
którą tylko ci, którzy chcą, odnaleźć mogą.
Autor: ks. Grzegorz Sprysak CSMA
2011-12-19 13:40:37




