Katolickie Gimnazjum im bł. Bronisława Markiewicza w Markach

Bóg - Honor - Ojczyzna
  wartości, dobre wykształcenie, bezpieczeństwo

Zaginiony król jasełka szkolne

Narrator:

Każdy zna historię władców

którzy po porzuceniu swoich pałaców

poszli szukać Dziecię z podarunkami

ale życie pisze ciąg dalszy w roli głównej z królami

Gabinet Dyrektora. Dyrektor za biurkiem macha długopisem. Wtem wpada lekko zawirowany gość

Król:

Chyba żem drogi pomylił

tak chodzę jakbym z łuku chybił

a ze dwa tauzeny latek po świecie łażę

od czasów gdy nikt nie myślał o autokarze

Dyrektor:

Kim żeś jest dziwny człowieku

na głowie gumka po weku

z tyłu worek zamiast plecaka

wyglądasz jak jakaś pokraka

Król:

Ja jestem królem z dalekiego kraju

gdzieś tam na Afryki i Azji skraju

miałem iść do jakiegoś Betlejem

ale żem mapę zalał z pizzy serem

Dyrektor:

W mordę jeża – dyrektorowi się wyrwało

gdzieś ty łaził, ładnie cię po świecie gnało

i coś ty jadał bo wygląd masz wciąż młody

jak na 2000 lat przygody

Narrator:

Jak na historyka przystało

na myśl o opowieści wiadro śliny mu się wylało

a ten pyta cicho, jakby w obawie

czy prefekta mu przedstawię

Król:

Bo żem słyszał, jakiem szedł do was a chyżo

że można szybciej załatwić drogę jak żywo

jakieś buty na kółkach tutaj macie

i proponujecie każdemu uczniowi, mamie i tacie

Narrator:

Dyrektor czekał na inne słowa

czerwoną twarz w dłoniach chowa

i w złości lekko wzdycha i coś nuci pod nosem

że ciągle te rolki i coś o pokaraniu losem

Wtem wchodzi prefekt i rolki na szyi się dyndają

wszedł tak jak prości ludzie, którzy do domu nie pukają

stanął jak wryty popatrzył na dyrektora i króla

a myślach gdzieś już na rolkach hula

Prefekt:

Cóż za dziwny koleś u dyrektora w gabinecie

bo na korytarzu i w salach jakaś wieść niesie

że w gabinecie jakiś gość z zagranicy

a był tu nawet Aborygen i będą Anglicy

Ale takiego cudaka jeszcze u nas nie było

chociaż wiele osób w tym gabinecie się kręciło

buty z kółkami powiadasz człowieku

to najlepsza rozrywka naszego wieku

W piątki śmigamy, chcesz możesz spróbować

lecz dzieciaki nie dadzą folgować

ciągną bez stresu i załamania w każdą pogodę

i nie zwolnią ze względu na króla czy innego wojewodę

Narrator:

Król patrzy, słucha i nie jak ślinę przełknąć

już miał nawet – o zgrozo – ochotę przekląć

ale patrzy na logo, a to katolicka szkoła

myśli nie zrobię tego, żeby nie mieli doła

Nagle dzwonek jeden potem drugi

uczniowie wypadają z sal jakby tańczyli ugi bugi

Król patrzy i pyta czy to szlachta czy gawiedź z gminu

Dyrektor coś tłumaczy o edukacji i równouprawnieniu

Wtem jak burza dwa zapukania i łap za klamkę

i jak wicher mamy w środku Olę dziekankę

siada na fotelu i buja się ja u siebie w pokoju

zobaczyła króla i miała chwilę niepokoju

Ola

Sprawa pilna księże dyrektorze

i poczekać ani chwili nie może

nadchodzi dzień, taki świąteczny dla młodzieży

i wytargować wolne się chyba należy

Plan mam nawet jak go odrobimy w sobotę

ale tak , żeby dla nas nie był kłopotem

a lecieć muszę i pismo przyniosę niebawem

bo już po dzwonku i o minięcie biologi żywię obawę

Dyrektor:

Królu, a może kawy się Król napije?

I już przy ekspresie jak wąż się wije

Król:

Kawy powiadasz? A tak, nie wiem czy wiecie

ale wsze poranki w sekretariacie są słynne na całym świecie

Narrator:

Dyrektor z dumą kawę podaje gościowi

ciekawie przygląda się królowi

i próbuje pytaj z zaciętością historyka

o Cezara, Rzym i kwiatki w portykach

Król:

Więc Dyrektorze drogi, że ja tez mam trzy fakultety

w tym jeden w szkole gladiatorów u Zdzicha atlety

o świecie wiem niemało, bom się włóczył i swego czasu łajdaczył

i sporo żem dzięki temu zobaczył

Z Cezarem czasem piwko się wypiło

na wyścigi nad Tybrem na rydwanie wyskoczyło

i w portykach się ładne kwiatki widziało

później na Zatybrzu dziewczyny się rwa..

Narrator:

Tutaj zamilkł miną Dyrektora spłoszony

był widocznie poruszony

dyrektor spojrzał jak mechanik w zepsuty silnik

i zapytał o poszukiwania królewskiego wynik

Król:

A no szukam lat już ponad dwa tysiące

chodził po wielu miastach i nie jednej łące

ale wiesz to nie takie proste i pobłądzić tu i ówdzie

zanim się dobrą drogę odnajdzie i nią pójdzie

Widzisz dyrektor mocno jestem zdziwiony

że każdy Polak jest w budowaniu dróg zaprawiony

cały wasz kraj mocno rozkopany wszędzie

i chyba końca nie widzi ktoś kto do was przybędzie

Ale chociaż tyle nowych traktów przybywa

ludziom czasu wciąż ubywa

i choć człowiek chce użyć swoich nóg

nie ma gdzie pójść pomimo tylu nowych dróg.

Narrator:

Tu król chciał zacząć nowy wątek

ale dyrektor słysząc, ze to lekcji początek

chciał zbyć gościa, bo ma obowiązki pilne

ale postanowił zaprosić króla na szkolną wigilię

Wtem król otarł łzy rękawem

jednym haustem wypił słynną kawę

stanął dumny jak Chrobry ze szczerbcem

dyrektor zastygnął bo widział, że chłop otwiera serce

Król:

Powiem ci dyrektorze tak szczerze jak chłop chłopu

że z wyruszeniem w drogę nie miałem kłopotu

ale przyznam, że nie szukałem szczerze, dokładnie

bo bałem się prowadzić życie przykładnie

Chodzę wszystkim mówię, ze szukam i mam wygodnie

choć zdarłem już niejedne spodnie

to bardzo bałbym się odnaleźć Jezusa

bo Jego odnalezienie do czegoś człowieka zmusza

Dyrektor:

To widzę i znam wszak w sprawach wiary jestem kształcony

widziałem problemy z wiarą z każdej niemal strony

Król:

W takim razie poradź coś zagubionemu, który nie chce odnaleźć

jak szukać, co wiedzieć, czy gdzieś dalej poleźć

Narrator:

Tak w życiu jest często i powszechnie niestety,

że ludzie boją się odnaleźć Jezusa i życia konkrety

Bo wiara wymaga i jest konkretną drogą

którą tylko ci, którzy chcą, odnaleźć mogą.

Autor: ks. Grzegorz Sprysak CSMA


2011-12-19 13:40:37